Szacowany czas czytania: 5 minut
Zapytałem moją zawodniczkę Weronikę, która niedawno wróciła do biegania po ciąży, czy opisałaby swoją historię. Wiedziałem, że może być inspiracją dla wielu kobiet, i nie tylko kobiet, które z różnych powodów musiały na jakiś czas odłożyć sport na bok.
Nie tylko wróciła do formy, ale trzy miesiące po porodzie wystartowała w biegu Wings for Life 2025 i przebiegła 7,5 km bez zatrzymywania się. To nie jest opowieść o cudzie regeneracji, a historia o cierpliwości, konsekwencji i determinacji. O trudnych momentach, o powrotach i o tym, jak wygląda bieganie, gdy w tle są: dziecko, wózek, zmęczenie i… ogromna motywacja przeczytacie poniżej.
Tekst Weroniki:
Aktywność przed ciążą i w ciąży
Ciąża z komplikacjami i całkowity reset aktywności
Zanim zaszłam w ciążę, biegałam. Szybko od zera, udało mi się przebiec moje pierwsze 10 km. Byłam z siebie dumna. A potem wszystko się zatrzymało. W ciąży, przez komplikacje, musiałam praktycznie tylko leżeć, nie mogłam chodzić po schodach, nie mogłam wyjść z psami na spacer. Zamiast biegania – kanapa. Trudny czas, ale jakoś przez to przeszliśmy.
Wiedziałam, że to minie, trzeba przejść przez ten etap, bo po nim przyjdzie kolejny. I tak powitaliśmy naszego bobasa!
Cesarskie cięcie, połóg i pierwsze sygnały do działania
W połogu czułam się dobrze, więc cztery tygodnie po cesarce poszłam do urofizjoterapeutki, żeby sprawdzić, czy moje ciało jest gotowe na cokolwiek więcej. Dostałam zielone światło na lekkie ćwiczenia. Zaczęłam od marszobiegów i pilatesu. Usłyszałam, że do pełnego biegania będę mogła wrócić dopiero po wizycie u ginekolożki, czyli osiem tygodni po cc. Zgoda była, więc zaczęłam trenować na poważnie. Weszłam w to na pełnej i zaczęłam przygotowania do Wings for Life 2025.
Bieganie nie było czasami dla mnie proste. Laktacja, duży biust. Jak mam wybrać odpowiedni biustonosz sportowy? Jeden, drugi, w końcu znalazłam odpowiedni. Karmić przed czy po? Kiedy wyjść biegać? Jak to wszystko ogarnąć? Jakoś się udało!

Pierwsze kroki – jak wrócić do biegania po porodzie?
Zielone światło na marszobiegi. Oddech, cierpliwość i łączenie ruchu z macierzyństwem
Przez cztery kolejne tygodnie ciułałam coraz to cięższe dla mnie marszobiegi. Czasem w deszczu, czasem w zmęczeniu, czasem z psem i praktycznie za każdym razem z wózkiem. Zaczynałam od kilku minut, dodawałam po kawałku, słuchałam swojego ciała, aż w końcu biegałam więcej i więcej.
Bartek: W powrocie Weroniki ważnym dla mnie było „wyzerowanie” jej poprzednich osiągnięć. CC to jednak poważna operacja brzuszna. Musiałem również pamiętać o ograniczonym czasie na trening. Jako że zaczeliśmy treningi po 9 miesiącach absolutnej przerwy od wszelkiej aktywności to musieliśmy podejść do tego wszystkiego ostrożnie i z ogromnym wyczuciem, Marszobiegi zaczynaliśmy od absolutnego minimum, czyli na przykład 1 minut biegu, 2 minuty marszu w 6 powtórzeniach. Z czasem zwiększaliśmy czas biegu i powtórzenia, a skracaliśmy czas marszu mając ciągle na uwadze dobre samopoczucie Weroniki. Podczas dłuższych odcinków biegowych polegaliśmy na tętnie.
Czwartego maja, trzy miesiące po porodzie, przebiegłam ciągiem swoje pierwsze 7,5 km. Ciary. Dumna jak nigdy. Bez zatrzymywania się, bez bólu, z szerokim uśmiechem na twarzy. To nie był przypadek, to był efekt pracy. Mojej i Bartka. Bo Bartek wspierał mnie w tym wszystkim. Trenował ze mną, pilnował, żebym nie przesadzała, dopingował, kiedy było ciężko. Fizycznie i mentalnie był moim partnerem na tej trasie od samego początku.
Wings for Life 2025 – pierwszy oficjalny bieg po porodzie
Jak wyglądał start i organizacja wydarzenia?
- Odbiór pakietu bez żadnych dramatów. Trzy dni na odebranie pakietu to naprawdę komfortowa opcja, nie było tłoku.
- Organizacja stref niestety średnia. Były słabo oznaczone, sporo zamieszania, ludzie stłoczeni. Mało czytelnie i momentami trudno się odnaleźć.
- Start… Pierwsze sto metrów to był raczej spacer. Dosłownie szliśmy, żeby w ogóle wydostać się z placu startowego. Ogromny minus szczególnie dla osób z pierwszych stref, które chciały zacząć szybko, bo człowiek jest nakręcony i gotowy do biegu, a tu nagle korek.
- Ale sam bieg był super. Trasa bardzo przyjemna, mimo że miejscami zaskakiwały podbiegi. Pierwszy punkt był już na 4 kilometrze więc oceńcie sami czy to dla Was ok czy potrzebowalibyście wody lub banana wcześniej. Atmosfera była cudo, ludzie dopingowali, uśmiechali się, czysta radość. Minusem były małe flagi kilometrowe, które okupowali biegacze robiący sobie zdjęcia. Fajnie by było, gdyby były większe i wtedy można byłoby zrobić zdjęcie z dystansu i nie trzeba byłoby się przepychać.
- Biegacze których dogonił Małysz przed 15 km musieli zejść z trasy i czekać na tramwaj który zawoził ich do miasteczka biegowego z którego był start. Natomiast Ci którzy skończyli dalej, musieli zaliczyć przesiadkę. Najpierw czekali na autobus który zawoził ich do tramwaju którym dojeżdżali do miasteczka.
- Po medal pojechaliśmy tramwajem. Fajna opcja, szkoda tylko, że nie było jasne, z której strony nadjeżdżają tramwaje, ale jeździły często, więc bez stresu i tłoku. Po odebraniu medalu przeszliśmy jeszcze przez bramę startową i… symbolicznie zamknęliśmy ten bieg dokładnie tam, gdzie się zaczął! Kooonieeec 🙂
- W miasteczku imprezowym było naprawdę w porządku. Dużo toalet, trochę jedzenia, spora przestrzeń. Fajna energia, ludzie się cieszyli, było gdzie odetchnąć i pogadać.
Dlaczego warto wrócić do biegania po ciąży?
Mam więcej energii niż przed ciążą – i apetyt na więcej
Cieszę się, że Wings for Life był moim pierwszym biegiem po porodzie. To był dobry wybór. Było różnie, organizacyjnie mogło być lepiej, ale ten dzień zostanie ze mną na długo. Był ważny. Pokazał, że wszystko da się odbudować. Że nawet po leżeniu przez dziewięć miesięcy można wrócić. Można biec. Można się znowu cieszyć ruchem. Bartek przygotował mnie do tego biegu nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. Dzięki niemu wiedziałam, że dam radę. I dałam.
Mam jeszcze więcej energii niż przed ciążą. Mam cel. Mam plan. Zapisałam się już na kolejne biegi. Więc watch me i do zobaczenia na trasie 🙂
Ta historia to nie manifest siły ani opowieść o wielkich rekordach. To po prostu dowód na to, że można wrócić do biegania w swoim tempie, bez presji, ale z konsekwencją. Werka zrobiła to mądrze i uważnie, słuchając siebie i swojego ciała. Dla mnie jako trenera to największy powód do dumy: widzieć, jak ktoś wraca do formy z szacunkiem do procesu, a nie tylko wyniku.
Jeśli jesteś w podobnym miejscu po przerwie, po trudnym czasie, nie szukaj idealnego momentu. Zacznij.
Chcesz zacząć biegać? przeczytaj najpierw artykuł: Jak zacząć biegać?

Dodaj komentarz