Szacowany czas czytania: 4 minuty
Polska, a kultura biegania w Europie
Kiedy ulice Berlina, Londynu czy Paryża zapełniają się kibicami, którzy gorąco wspierają uczestników maratonów i biegów ulicznych, w Polsce przed każdym większym biegiem pojawia się fala narzekań. „Idźcie biegać do lasu”, „Miasto zablokowane”, „Komu to potrzebne?” – to stały zestaw komentarzy, który wraca niczym bumerang. Dlaczego w naszym społeczeństwie brakuje sportowego entuzjazmu? Czy fakt, że sami rzadko uprawiamy sport, sprawia, że nie potrafimy docenić wysiłku innych?
Polska w ogonie Europy pod względem aktywności fizycznej
Dane nie pozostawiają złudzeń. Według badań Eurobarometru, Polska znajduje się wśród krajów Unii Europejskiej, w których ludzie najrzadziej uprawiają sport. Regularnie lub z pewną regularnością ćwiczy zaledwie 22% Polaków, co stawia nas na szarym końcu zestawienia – obok wyludniającej się Portugalii, Bułgarii i Rumunii. Tymczasem w krajach skandynawskich sytuacja wygląda zupełnie inaczej – w Finlandii aktywnie rusza się aż 71% społeczeństwa! To ogromna różnica, która przekłada się nie tylko na kondycję fizyczną, ale również na sposób postrzegania sportu w przestrzeni publicznej.

Bieganie to coś więcej niż sport, to święto mieszkańców
W zachodnich metropoliach dni maratonów to wielkie wydarzenia – nie tylko dla samych biegaczy, ale dla całych społeczności. Ludzie wychodzą na ulice, by dopingować zawodników, a miasto tętni życiem. Maratony przyciągają tysiące turystów, zwiększając dochody lokalnych przedsiębiorców i promując miasta na arenie międzynarodowej. Przykładem może być Berlin – tam mieszkańcy gromadzą się wzdłuż trasy, organizują punkty kibicowania, grają na instrumentach, a ich wsparcie dodaje biegaczom sił.
W Berlinie szacuje się, że maraton i półmaraton przynoszą miastu kilkadziesiąt milionów euro rocznie.
Tymczasem w Polsce podejście do masowych imprez biegowych bywa chłodne, a wręcz wrogie. Zamiast traktować je jako okazję do integracji, wiele osób widzi w nich jedynie utrudnienia. Powód? Możliwe, że wynika to z braku osobistego związku ze sportem. Gdy tylko 22% społeczeństwa regularnie ćwiczy, trudno oczekiwać, że reszta nagle zrozumie, ile wysiłku wymaga przebiegnięcie półmaratonu czy maratonu.
Kim są uczestnicy biegów?
Warto pamiętać, że na starcie takich wydarzeń nie stają tylko zawodowi biegacze. Wielu uczestników to debiutanci, dla których jest to pierwszy poważny bieg w życiu. Są też osoby, które przez długie miesiące przygotowywały się do tego momentu, pokonując własne słabości. Niektórzy biegną dla idei – wspierając fundacje charytatywne, dla których musieli wcześniej uzbierać określoną kwotę, by w ogóle móc wystartować. To ludzie z pasją, którzy swoim wysiłkiem często inspirują innych. Czy nie warto im kibicować?
Biegi w Polsce rosną w siłę – czas na zmianę podejścia
Mimo chłodnego podejścia części społeczeństwa, popularność imprez biegowych w Polsce rośnie. Warszawski Półmaraton w tym roku wyprzedał się rekordowo szybko, a na forach biegowych trwała gorączkowa wymiana pakietów startowych. Coraz więcej osób decyduje się na udział w takich imprezach, a organizatorzy wprowadzają nowe wydarzenia.
Jednak wielu polskich biegaczy wciąż woli latać na największe biegi świata, bo tam czeka ich fantastyczny doping. Czy naprawdę musimy szukać sportowego entuzjazmu za granicą?
Może kiedyś będziemy mieli biegi w kraju na które to właśnie ludzie z Hiszpanii, Francji czy Niemiec będą chętnie przyjeżdżać. Ale chyba najpierw nasze społeczeństwo musi stać się bardziej przyjazne, by stworzyć odpowiednią atmosferę.
Nie musisz krzyczeć – wystarczy, że będziesz obecny
Nie każdy musi być zapalonym kibicem. Ale jeśli w Twoim mieście odbywa się bieg, wyjdź na chwilę na trasę. Zobacz, jak różni ludzie walczą z własnymi ograniczeniami, jak uśmiechają się na każdy gest wsparcia. Nikt nie wymaga głośnego dopingu – wystarczy obecność. Możesz zabrać rodziców, dziadków, dzieci. To świetna okazja do wspólnego spaceru i doświadczenia czegoś nowego.
Polska może stać się krajem, w którym sport jest nie tylko aktywnością nielicznych, ale też społecznym wydarzeniem. To my decydujemy, jak wygląda nasza rzeczywistość. Zacznijmy od małych kroków – choćby od uśmiechu dla biegaczy na trasie.
