Szacowany czas czytania: 6 minut
Biegacze bardzo często mówią o motywacji, tempie i nowych życiówkach, ale równie często można usłyszeć od nich o jednym z najbardziej upierdliwych kompanów biegowej przygody – bólu. Kontuzje nie biorą się znikąd, a to co czujesz dziś w kolanie, biodrze czy stopie, często zaczynało się wiele lat temu, przy pozornie „dawno wyleczonej” kontuzji albo źle przepracowanym etapie treningu.
W artykule poniżej znajdziesz odpowiedzi na poniższe pytania:
- Skąd biorą się kontuzje biegaczy?
- Czy dawne kontuzje prowadzą do dysfunkcji?
- Dlaczego tak wielu biegaczy ma kontuzje?
- Jak próbować uniknąć kontuzji?
Jeśli chcesz zrozumieć swoje ciało i dać sobie szansę na bieganie bez ciągłego wracania do punktu wyjścia, zapraszam do dalszej lektury 🙂
Ból to nie przypadek czyli skąd biorą się kontuzje biegaczy?
Biegacze są jak sekta. Jeśli ktoś z zewnątrz wpadnie w nasze towarzystwo, może pomyśleć, że jesteśmy uzależnieni od jednego tematu, czyli biegania. Rozmowy o treningach, nowych butach, startach i planach to nasza codzienność. Ale jest jeszcze jeden temat, który powraca równie często: kontuzje.
Jako trener biegania spotykam się z nimi na każdym kroku. Widzę, jak moi podopieczni i znajomi biegacze zmagają się z bólem, jak próbują go ignorować lub szukają „magicznego” sposobu na jego szybkie zażegnanie. W niektórych przypadkach źródło problemu nie leży jednak w tym, że ktoś zrobił za długi trening albo nie zadbał o właściwą regeneracje. To, co nas łapie dziś, bardzo często ma swoje korzenie w przeszłości.
Dysfunkcje, które nosimy od lat
Każdy z nas niesie swój bagaż ruchowy. Dorastając, przechodziliśmy różne urazy, złamania, skręcenia, przeciążenia które „wyleczyliśmy” i o nich zapomnieliśmy, ale nasze ciało nie zapomniało.
Dajmy przykład: biegaczka, która w wieku 12 lat złamała rękę. Kość się zrosła, ból minął, temat zamknięty. Tyle że przez brak prawidłowej rehabilitacji jej bark został delikatnie uniesiony o kilka centymetrów. To wystarczyło, by przez lata ciało zaczęło adaptować się do tej asymetrii. Po latach, gdy zaczęła biegać i zwiększyła kilometraż, zaczęły boleć ją kolana. Powód? Efekt domina, asymetria w górnej części ciała przełożyła się na biodra, co wpłynęło na sposób lądowania stóp, a to w końcu spowodowało przeciążenia w kolanie.
To nie jest odosobniony przypadek. Mam podopiecznych, którzy latami trenowali inne sporty, nieświadomie budując nierównowagę w ciele, sam jestem takim przypadkiem. Weźmy przykład byłego piłkarza. Przez 12 lat kopania piłki prawą nogą jego ciało dostosowało się do tego schematu, jedna noga stała się stabilniejsza i silniejsza. Dziś, jako biegacz, ma problem z aktywacją pośladków. To z kolei prowadzi do kompensacji w innych partiach ciała i… kolejnej kontuzji.
Biegamy ciałem, które ukształtowało się lata temu. Jeśli kiedyś nie zadbaliśmy o prawidłową rehabilitację, to dziś płacimy za to cenę. Szczególnie gdy zaczynamy traktować bieganie jako coś więcej.
Dlaczego tak wielu biegaczy ma kontuzje?
Jest kilka powodów, ale jeden z nich wyróżnia się najbardziej: bagatelizowanie rehabilitacji i prewencji.
Większość biegaczy uważa, że gdy ból przejdzie, problem jest rozwiązany. Nic bardziej mylnego. Brak bólu to nie to samo co brak dysfunkcji! A jeśli nie wyleczymy problemu u źródła, prędzej czy później wróci i to z nawiązką.
Biegacze chętnie inwestują w buty, zegarki i wyjazdy biegowe. Ale gdy trzeba pójść do specjalisty, zrobić testy funkcjonalne czy poświęcić czas na ćwiczenia wzmacniające, nagle pojawia się opór. „Przecież ja tylko biegam, nie potrzebuję tego” – słyszymy to wiele razy. Dopóki nie pojawia się kontuzja.
Jak próbować uniknąć kontuzji?
Bieganie samo w sobie raczej nie jest winne. To sposób, w jaki traktujemy swoje ciało, determinuje, czy będziemy biegać latami, czy do lata. Prewencja powinna być fundamentem każdego biegacza.
Ale żeby działać prewencyjnie musimy wiedzieć czy i jakie mamy problemy.
Co możemy zrobić?
- Dbaj o prawidłową rehabilitację od najmłodszego wieku, jeśli doznałeś kontuzji w dzieciństwie, sprawdź, czy nie zostawiła po sobie śladów.
- Regularnie testuj swoje ciało. Asymetrie, ograniczenia ruchomości czy słabe ogniwa warto wykryć zanim pojawi się ból.
- Traktuj ćwiczenia wzmacniające jako nieodłączny element treningu. Mobilność, stabilizacja i siła są równie ważne jak przebiegnięte kilometry.
- Nie ignoruj bólu, to nie jest „normalna” część biegania. Jeśli coś boli, to znak, że coś w ciele nie działa, jak powinno.
- Szukaj fachowców, trener biegania pomoże w planie treningowym, ale to ortopeda i fizjoterapeuta powinien czuwać nad Twoim ciałem.
Biegamy w ciele, które ma swoją historię
Każdy z nas ma ruchowe nawyki, kompensacje i ograniczenia, które powstały zazwyczaj lata temu. Nie możemy ich cofnąć, ale możemy świadomie nimi zarządzać. Jeśli dziś nie zadbasz o swoje ciało, ono jutro może upomnieć się o to na swój sposób, najczęściej bólem i kontuzją.
Bieganie to więcej niż trening. To także praca nad tym, żeby móc biegać długo i bez bólu. Jeśli to zrozumiemy, zmniejszymy ryzyko kontuzji i sprawimy, że bieganie stanie się nie tylko pasją, ale czymś, co możemy robić przez długie lata, bez przymusowych przerw i frustracji.
Mam nadzieję że ten tekst pomoże Ci lepiej zrozumieć Twój trening i jego przeciwności. Im lepiej rozumiesz skąd biorą się przeciążenia i ból, tym łatwiej zapobiegać kolejnym kontuzjom zamiast gasić tylko pożary.
Moją wiedzą dzielę się także w innych wpisach na blogu, dlatego zapraszam Cię do dalszej lektury i szukania odpowiedzi na pytania które pojawiają się po drodze. Jeśli czujesz że potrzebujesz poukładanego planu, indywidualnego podejścia i kogoś kto pomoże Ci biegać mądrzej a nie tylko więcej, rozważ opiekę trenerską.
Jeżeli interesuje Cię wykorzystanie pełni Twojego potencjału w zaplanowanych startach, wypełnij formularz i porozmawiajmy o tym jak mogę Cię wesprzeć! 🙂
Znajdź dla siebie inny artykuł:

Dodaj komentarz